|
|
20 listopad 2009
W sposób namiętny...
|
Kawa stygnie w kubku ale to nic. Zaparzę nową, bo widok mam nieziemski. Za oknem tak pięknie wstaje słońce. Takie czerwone... a teraz pomarańczowe. Ta cisza... będzie dziś na pewno pieknie za oknem....no i po ciszy.... bo budzik już dzwoni... z sypialni wyłania się zaspany jak dziecko Połowiec rzucający "dzień dobry..." ... kierunek łazienka. Zaraz wyjdzie z niej w tych swoich męskich slipkach niczym Adonis, owiany w tą niewiarygodnie zniewalającą wodę o zapachu tabaki... ten zapach wyjątkowo na nim dobrze pachnie. Aż strach się bać myśleć o tym, co robią kobitki w biurze, kiedy on tak wchodzi z tym swym krokiem maczo i ruchem posuwistym idzie do swego biura...
Kwiatuszek jakby wiedziała co znaczy mój wzrok i szepcze: Mama nie martw się, gdzie on będzie miał tak dobrze jak z nami....? Takie to małe a wie małpa przesłodka jak mamę uspokoić.
Ach te jego wody, rewelacyjnie skrojone garnitury, z niesamowitym smakiem dobrane krawaty...koszule...no i ten but... nie wspomnę o tym spojrzeniu... ciekawe, gdzie się tego paskud jeden nauczył... no przecież taki nie był... nic to...
Wczoraj przeprosiłam się z moimi okularami. Mam antyrefleksy i muszę je nosić, gdy siedzę na kompie i pracuję (czyt. latam po stronach i zabijam nudę) albo kiedy robi się mocno szarawo i muszę kierować samochodem. Zakładam na swój kluk i oczęta te moje okulary co to głęboko schowałam do szuflady... no i kot zdechł, kanarek zaćwierkał, fajerwerki wybuchły... Połowiec przemówił... a to się rzadko zdarza siedząc półleżąco na kanapie, z pilotami obok, czytając gazety. Licheń jak nic zaliczę, bo to cud nad cudy, że tak się stało. Połowiec spojrzał na mnie i przemówił: Boszsz...jak Ty seksownie wyglądasz w tych okularach .. nic tylko cię schrupać...
Se myślę, że gościa normalnie poniosło!!!! Morał z tego taki, że nie bielizna koronkowa, nie seksowny sweterek, nie frywolna sukienka, nie perfum zniewalający a same okulary go rajcują....
Booooszsz, kogo ja se za męża wzięłam!!!!
|
|
Komentarzy:
27
|
|
19 listopad 2009
Komplikacje
|
"Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane."
Carlos Ruiz Zafon
... a ja to już chyba ze szczególnym okrucieństwiem potrafię skomplikować sobie je na amen, doszukując się dziury w całym, tam gdzie jej nie ma. Taką mam naturę i taką mam konstrukcję kobiecą. Serce jadaczy jak nienormalne a rozum i tak swoje mówi. Więc zaczęłam pośrodkować to wszystko. Tak też się nie dało. Serce se wrzeszczy a rozum krzyczy... wreszcie rozumu zaczęłam słuchać. I chyba na tym najlepiej teraz wychodzę. Odkomlikować jest mi teraz łatwiej to co skomplikowałam...
Kwiatuszek leczy paskudną infekcję gardła dzielnie babcinymi sposobami. Śmierdzi czosnkiem jak nie wiem co ale nie da się antybiotykom. Na szczęście nie miała gorączki. Czosnek, rosół, herbata z sokiem malinowym... no i leżenie. Ona raczej nie znosi komplikowania sobie życia, więc się słucha matki.
Dziś dzień bez papierosa... jak ja się cieszę, że rzuciłam palenie... nawet nie zauważyłam ile już nie palę... najważniejsze, że mnie nie ciągnie... A jaka oszczędność ?!?
Tu rozum przemówił...
|
|
Komentarzy:
24
|
|
18 listopad 2009
Mały misz-masz
|
Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Ale tak to jest kiedy ma się kaca, bynajmniej nie alkoholowego. Wczoraj tak jakoś zebrało się w wielką całość. Jak to w wieczór jesienny, kiedy za oknem mgliście i do tego siąpi deszcz. Niekiedy do końca trzeba się przekonać o pewnych sprawach. I taki kubeł lodowatej wody wylany niespodziewanie przydaje się, ponieważ stawia człowieka do pionu. Mnie się przydał.
Natłok myśli daje niekiedy niezły gulasz mózgowy ale czas robi swoje i układa wszystko tak jak ma być. Przynajmniej nie stękam, nie piszczę jak bardzo mi źle, nie użalam się nad sobą, tak jak robiłam to kiedyś. Życie ostatnich miesięcy swoje zrobiło.
Wykorzystam te dni na odpoczynek, na myślenie i poukladanie co nie co...
Za oknem na razie świeci słońce ale znając życie za chwilę przyjdzie deszcz... jak ja nie znoszę tej huśtawki pogodowej. |
|
Komentarzy:
17
|
|
17 listopad 2009
Kochamy nasze zwierzaki
|
Któregoś dnia byłam ze Zwierzem u weterynarza. Miała dostać leki bo miała problemy z nerkami. Padło pytanie: będzie pani przyjeżdżać na zastrzyki, czy dać pani tabletki? ..... nastąpiła chwila ciszy... bo przypomniałam sobie właśnie jak się aplikuje takiemu zwierzakowi jak kot tabletkę... kiedyś nawet przeczytałam instrukcję jak się kota faszeruje jedną tabletką... zdecydowanie odpowiedziałam weterynarzowi - będę przyjeżdżać na zastrzyki, wolę nie ryzykować życia...
A instrukcja faszerowania (czyt.aplikowania) tabletek kotu brzmi tak :
1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkeę w pozostałych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.
2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmemłaną już tabletkę.
4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj męża do pomocy.
6. Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech mąż przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki między rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle co skłoni go do przełknięcia.
7. Wyciągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nową tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.
8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech mąż położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.
9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedną lampkę winka, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj mężowi rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną lampkę wina. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki recepturki strzel tabletką miedzy rozwarte zęby.
11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij wino. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoić ból. Podartą bluzkę możesz już wyrzucić.
12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pier… kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z opakowania.
13. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.
14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól mężowi zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby lekarz mógł zaszyć ci ramię i wyjęć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.
Dlategoż zawoziłam moje słodkie zwierzę na zastrzyki, bo widmo upychania mojemu Futerałowi tabletek nie napawało mnie optymizmem...
|
|
Komentarzy:
24
|
|
16 listopad 2009
Cisza
|
Mnie sobie może zwisać ale i tak trzeba było zrobić to i owo. Jakoś leżenie na kanapie przypadło komu innemu. Robienie obiadu w tej sytuacji mnie. Kiedy tak cały dom leżał, odpoczywał, ciężko odchorowywał dzień poprzedni, zapadła cisza. A ja w tej ciszy usłyszałam tak wiele. Po kolei! Nie wszystko na raz! Dorwało mnie nieźle. Paradoksalnie cisza powiedziała najwięcej. Cisza jest wymowna, powie więcej niż nie jeden mędrzec. Myśl wyprzedzała kolejną... i tak jedna za drugą. A wszystko w jedno scalało się jak w układance.
Miejsce w szeregu znów zostało zaznaczone. Kimże do cholery ciężkiej jestem w Twych oczach skoro tak często gesty, milczenie, zachowanie pokazują mi to co teraz widzę ustawicznie? Ja się nie zgadzam. A jeśli ma być inaczej, zejdź mi z drogi. Żyj tak jak sobie to zaplanowałeś. Tylko szkoda, że o tych planach nie poinformowałeś mnie.
Cisza i teraz zapanowała w domu. Połowiec w pracy, Kwiatuszek w szkole, Zwierz śpi... a ja się krzątam i wiercę miedzy ogłoszeniami z pracą a porządkami dnia codziennego. Dziś cisza już nic nie mówi... nie krzyczy... nie parska śmiechem...
Dziś ona jest kojąca.
|
|
Komentarzy:
14
|
|
15 listopad 2009
Tumiwisizm
|
Chrzciny przeżyłam. Zważywszy na to, że naginałyśmy jak mrówki przed zimą w mrowisku, to nie padłam na twarz... do domu wróciliśmy ok 24. Nie tylko przyjęcie obsługiwałyśmy, ale i Połowcem trzeba było się czule zająć.... naprawdę było ok... Mały chrześniak zachował się wspaniale - przespał prawie całe chrzciny (mszę z późniejszym przyjęciem). Łypnął raz czy dwa razy okiem pt" o co w ogóle kaman" i dalej chrapał. Pojadł od czasu do czasu i tyle. Przyjęcie sprawnie obsłużone, podane, obskakane... ale chyba wszystkim się podobało. A mężem musiałam się czule zająć, ponieważ zapomniał biedaczek, że on wcale-a-wcale nie pijąca istota. I kiedy wypije powyżej 2 drinki kosztuje go to wiele. Nie dość, że kiedy się biedak rano obudził, to miał wrażenie, że Zwierz nasz na obcasach łazi....aaaa i jeszcze miał mewy stepujące przed oczami... no dobrze, że nie pingwiny. Ma kaca... i pytam mu się ile wypiłeś... nooo nie wiem. Podobno po 4 drinkach solidnych był. Ciekawe. Co prawda do samochodu sam wszedł, szedł prosto, nie plątał mu się język, gadał logicznie ze mną w samochodzie. Ale pić chłop i tak nie może.
Miałam za to spokojny i piękny sen. Wspaniały sen. Ciepły sen... mmm marzenie. Taki to się zdarza raz na jakiś czas. Obudziłam się dziś koło 10 i nie wiedziałam dosłownie gdzie jestem. Nigdy tak długo nie sypiam.
Piękna niedziela za oknem. Przydałby się jakiś spacer. Ale mam dziś taką niechciewajkę, że szok. Tumiwisizm mi się załączył.
Może obiad by za mnie ktoś zrobił??? Połowiec leży, Kwiatuszek leży, Zwierz leży... no na litość matki mej! A ja też chcę tak!!! |
|
Komentarzy:
15
|
|
13 listopad 2009
Sezon na... pierdolca
|
Metamorfoza się udała. Połowiec miał niespodziankę. Kiedy przyszedł z pracy zmiękł na amen...no może nie na amen, ponieważ gdyby całkiem mi zmiękł, no to nie wiem czy miałabym z niego jakikolwiek pożytek. Wiadomo o co chodzi. Cuda wielkie moja fryzjerka potrafi z włosami robić. Po tych wszystkich zabiegach czuję się o niebo lepiej... i przyznam szczerze, że nawet balsam miałam wczoraj bardzo delikatnie wmasowany w me ciało. Za wmasowanie balsamu w plecy a potem delikatny masaż, niech Połowiec będzie błogosławiony. Czuję się jak nowonarodzona... ale miał w tym swój interes. Musi teraz żonę udobruchać, bo boi się, że mu nie pozwolę na wyjazd integracyjny w pierwszych dniach stycznia. Od 11 lat jeździ i czy ja mu kiedyś nie pozwoliłam? On wie, że kocham zarzucać fochem na samym początku, kiedy się o tym dowiem... on wie, że moje "zastanowię się" jest kokieteryjne... on wie, że to wszystko taka gra i nigdy mu nie stłukę ze złości serwisu obiadowego... ale on też wie, że ja kocham być przekonywana. Ot taka babska natura moja. A tak na poważnie, dobrze, że jadą znów, ponieważ w tym roku nigdzie nie byli a my z Kwiatuszkiem podczas takich wyjazdów, kiedy go nie ma, mamy zawsze pierdolca i szalejemy na całego... a jak ktoś mi mówi, że mam się stukać po łbie z powodu naiwności mojej i wyjazdów integracyjnych oraz mojej niewiedzy, co się na takowych wyjazdach dzieje, to zawsze mówię " jak będzie chciał to i za rogiem ulicy się puści". Ale... wracając do pierdolca - jest szansa, że takowego dostaniemy obie zaś ino dwie już w grudniu, bo Połowiec ma w centarli firmy jakieś szmery-bajery... Nooo to się może już dziać za niedugo. Jak zwał tak zwał sezon na pierdolca czas otworzyć... ja je i tak bez wyjazdów jego dostaję... i jak ma chłop mój nie siwieć?
Niech siwieje, niech przekonuje, niech się łasi, niech robi te swoje kocie oczy, bo ja to kocham na całego...
Mrrrau... |
|
Komentarzy:
26
|
|
12 listopad 2009
Coś dla ciała
|
Narodowo to wczoraj było...oj było... i flaga wisiała... ale narodowo przede wszystkim.... bo tyleż narodu na imieninach brata było, że na lotnisku mniejszy ruch wczoraj był...
Siedziałam (czyt. leżałam ) z Połowcem przeżarta na maksa rogalami. Ja nie wiem jak myśmy do domu dojechali. Przechlania ... że w sensie picia procentów - zero...nic.... a czuliśmy się jak słonie... jak kopnięci, jak pokulani... tak pokulani... bo całą trójką kulaliśmy się do samochodu. Nigdy więcej...nołłej... never... a na święta i tak się nafaszerujemy jak niedźwiedzie przed zimą... no i apiać od nowa będzie...
A dziś wpadłam na pomysł, że się z bestii na piękną zrobię... muuuuaaaa będę i już... fryzjer już na mnie czeka... a może z aniołka na diablicę się przepoczwarzę? No bo ileż można blond anielski czerep nosić... może się w jakiś brązowy kasztan walnę??? noooo, pomyślę....
jutro maskowo-liftingowo-odmładzająco-odświeżająca akcja... no i wreszcie się poczuję...jak młoda i piękna osiemnastka....
I kogo chcesz wariatko oszukać? Metryki nie oszukasz . I tak stuknie Ci za miesiąc jak nic 34 wiosen, żebyś nie wiem jak się na piękną i młodą zrobiła...
|
|
Komentarzy:
24
|
|
11 listopad 2009
Dla mnie
|
Tak na dzisiejszy dzień, by zapamiętać:
Miłość jest przede wszystkim zasłuchaniem w ciszy. Kochać to rozpamiętywać.
Antoine de Saint-Exupéry
Więc zasłucham się w tę ciszę...
|
|
Komentarzy:
15
|
|
10 listopad 2009
Szara pogoda.
|
Świat za oknem jakby przygasł, przycichł, zmętniał. Jest codziennie taki sam. Szary i bez kolorów. Czyżby miał ochotę na zawieszenie? Jest szaro rano, w południe i po południu... Wieczorem mgła zmieszana z ciemnością, spowija wszystko co w zasięgu ręki. Nawet gwiazd nie widać.
I tak też jest z dnia na dzień. Już wolę tę zimę, co ma podobno nadejść. Skrzący się śnieg w słońcu, lekki mrozik. Pamiętam te wyjazdy na narty do Szczyrku. Jak już padał śnieg - to dwa dni całe. Czekaliśmy z niepewnością na otwarcie wyciągów narciarskich, bo zazwyczaj były podczaś śnieżyc zamknięte. A potem kiedy już przestało padać, zaraz wychodziło słońce a śnieg świeży skrzył się jak oszalały w tym blasku. Pamiętam zapach wiesiołka... mama dawała nam krem tłusty na twarz, byśmy nie odmrozili sobie policzki. Pachniał ten krem wiesiołkiem. Dziś ten sam krem używa Kwiatuszek... Ech wspomnienia... te zapachy...
Przy tej pogodzie jaką mamy teraz, nawet Zwierz nie ma ochoty na swe szaleństwa.
Śpi, zmieni pozycję leżącą, fajtnie ogonem i tyle.
I chyba wszystkim udzielił się ten nastrój, bo każdy nie ma na nic ochoty. A ja tak bardzo tęsknię za oddechem spokojnym, który usypia mnie każdego wieczoru... za dotykiem tych rąk co błądziły po mym ciele... za zapachem tak mi znanym.... ja wiem - zmęczenie... ale co mam zrobić kiedy tak bardzo tęsknię... oczy jakby nieobecne, jakby daleko... gdzieś za tą mgłą... tylko gdzie?
Przyszło mi czekać, aż ta mgła zejdzie i słońce wyjdzie zza chmur... przecież w końcu wyjdzie.
|
|
Komentarzy:
16
|
|

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
J.Twardowski
Dziękuję Ci za miłość prędką bez namysłu
za to że nie jest całym człowiek pojedynczy
za oczy nagle bliskie i niebezimienne
za głos niedawno obcy a teraz znajomy
za to że nie ma czasu by pisać list krótki
więc dlatego się pisze same tylko długie
choć pisanie jest po to by szkodzić piszącym
a miłość wciąż niezręcznym mijaniem się ludzi
że nie można Cię zabić w obronie człowieka
Dziękuję Ci za tyle bólu żeby sprawdzać siebie
za wszystko co nieważne najważniejsze
za pytania tak wielkie że już nieruchome
J.Twardowski
Miłość cierpliwa jest, lecz i nie cierpliwa..
Miłość łaskawa jest, lecz nie zawsze bywa..
Miłość serdeczna jest i nigdy nie zazdrości..
Miłość jest wszystkim tym, co tracisz bez miłości..
A czasem się unosi pychą i gniewem..
I pragnie tylko swego, świat chce dla siebie...
Dopuszcza się bezwstydu, szuka poklasku...
Pamięta tyle złego, płacze o brzasku...
Miłość cierpliwa jest, lecz i nie cierpliwa...
Miłość łaskawa jest, lecz nie zawsze bywa...
Miłość serdeczna jest i nigdy nie zazdrości...
Miłość jest wszystkim tym co tracisz bez miłości...
Nikomu nie chce wierzyć, w oczy się śmieje,
I nawet w sobie nie pokłada nadziei,
I bywa jak proroctwa, które się kończą,
Zachodzi... Jak Słońce...
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest...
I nigdy nie zazdrości...
Miłość serdeczna jest...
Jest wszystkim tym co tracisz bez miłości...
Miłość cierpliwa jest, lecz i nie cierpliwa
Miłość łaskawa jest, lecz nie zawsze bywa
Miłość serdeczna jest i nigdy nie zazdrości
Miłość jest wszystkim tym co tracisz bez miłości
Największa z trójki: wiara, miłość, nadzieja...
Przetrzyma wszystko, wszystko w dobroć zamienia...
I będzie trwać przez wieki i nie ustanie...
Czekamy na nią zawsze my Koryntianie...
Bo cóż jest bez miłości pustka bez końca...
I każdy bez niej ledwie jak miedź brzęcząca...
I każdy bez niej ledwie jak cymbał brzmiący...
Oguchły.. Z miłości..
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest i nigdy nie zazdrości...
Wiara nadzieja i miłość największa jest...
Jesienny czas
Księga gości
| Odwiedzający |
Odwiedziło:
9481
|
Zapisało słowa:
2758
|
|
Na pamiątkę:
21
|
|
|